Strona główna

2020-11-18

Pas, który czyni szlachcica...

To chyba najbardziej spektakularny symbol stanu szlacheckiego. Pas zakładany od wieków do kontusza jest ozdobą, której przywilej noszenia mają z dawien dawna bracia kurkowi. Obok kontusza, żupana, i kołpaku pas stanowi element tradycyjnego stroju polskiego. W II Rzeczpospolitej próbowano uczynić ubiór ten oficjalnym strojem polskiego korpusu dyplomatycznego.Taki wniosek do Sejmu, o czym przypomina król kurkowy Jerzy Turbasa ,,Trzeci”, złożył prof. Stanisław E. Nahlik, który w czasie II wojny światowej pracował w Poselstwie RP w Bernie.
 
,,Kontusz, żupan, pas, spodnie i buty, czapka, to było całym ubiorem publicznym Polaka szlachcica i mieszczanina" - pisał Jędrzej Kitowicz w dziele ,,Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III”.Kontusze zimowe podszywano lekkim futrem, gronostajami, popielicami, królikami, pupkami, susłami, kunami i sobolami”. Historycy uważają, że pas kontuszowy święcił swe najlepsze dni w XVIII wieku, wiadomo jednak, że moda na ozdobne pasy przywędrowała znacznie wcześniej do Polski z Turcji i Persji, a także z Chin i Indii.
 

Pasy wschodnie przywozili do Polski Ormianie. Były to wyroby niezwykle kosztowne. Płacono za nie krocie. Za najdroższe można było kupić nawet kamienicę w Warszawie czy w Lublinie. Pasy polskie wyrabiano w różnych miejscach Rzeczpospolitej, a także poza nią. Wiemy, że znane manufaktury funkcjonowały w Sokołowie na Podlasiu u Ogińskich, w Rożanie położonym w województwie Nowogrodzkim, Przeworsku, Drzewicy, Kutkorzu pod Złoczowem oraz Międzybożu na Podolu.

 

W Nieświeżu istniała fabryka pasów perskich, zwana „Persjarnią“. Fabryka pasów polskich znajdowała się również na przedmieściu Gdańska, które zwane było po polsku Szydłowiec (Schidlitz). Niezwykle znaczącą manufakturą, której wyroby nabrały znaczenia symbolicznego i stały się niemal synonimem pasa kontuszowego, była persjarnia założona w Słucku, w roku 1757. Jej właścicielem był Michał Kazimierz Radziwiłł „Rybeńko”, po nim Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”. Od 1758 roku Persjarnią kierował Ormianin Jan Madżarski, który przybył do Słucka ze Stanisławowa. Manufakturę zamknięto w 1842 roku. Została reaktywowana w ostatnich latach decyzją Aleksandra Łukaszenki, który uznał, że pasy kontuszowe są świadectwem rozwoju białoruskiego rzemiosła.

Pasy kontuszowe, tkane również złotą nicią, co było przyczyną że tak często padały ofiara grabieży, znajdziemy dziś w różnych stronach świata, do czego przyczyniły się kataklizmy dziejowe i peregrynacje naszych przodków. Polacy podróżujący po świecie zwrócili uwagę na forach społecznościowych m.in. na piękny pas, który znajduje się w zbiorach londyńskiego Victoria Albert Museum w Londynie, który sygnowany jest przez krakowską manufakturę Franciszka Masłowskiego. Kraków, dodajmy, posiadał w XVIII wieku aż trzy znane fabryki pasów Chmielowskiego, Puciłowskiego oraz Persjarnię wspomnianego właśnie Masłowskiego, którego możemy podziwiać na pięknym portrecie Michała Stachowicza.

 

Jak powinien wyglądać tradycyjny pas kontuszowy? Bardzo szybko wykształcił się obowiązujący wzór pasa kontuszowego. Pasy takie, czytamy w ,,Encyklopedii Staropolskiej”. posiadały po dwie, a nawet cztery odmienne strony i miewały długości do 9-ciu łokci, tak, że wystarczały do trzykrotnego opasania ciała i na węzeł, z końcami ozdobionymi frędzlą. Nie wszystkie pasy tkano. Używano również pasów haftowanych, które wykonywano własnoręcznie we dworach. Zakończenie pasa zwano głową; środkowe pola, najczęściej o wzorze drobnym - wciążem. Poprzeczne paski dzielące wciąż zwano pólkami, zewnętrzny, obramiający ornament szlaczkiem.

W Polsce tradycje wytwarzania pasów kontuszowych kontynuuje dziś Przemysław Zambrzycki, przyjaciel Bractwa z wzajemnością, którego przodek Paschalis Jakubowicz. Ormianin, założył w XVIII w. persjarnię w Lipkowie, gdzie tkano pasy i rozmaite tkaniny ozdobne.

Żadna z prezentowanych na zdjęciach postaci nie jest hetkę-pętelką. W stroju polskim portretowali się prezydenci Krakowa, m.in. Mikołaj Zyblikiewicz, Jan Kanty-Federowicz, Ferdynand Weigel i Feliks Szlachtowski. Galerię uzupełnia portret Przemysława Zambrzyckiego w roli łucznika.
 
Janusz Michalczak