Strona główna

2020-06-05

Pożegnanie Przyjaciela - śp. płk. Andrzeja Marciniaka

4 czerwca odprawiona została w Kościele Garnizonowym pw. św. Agnieszki msza św. żałobna w intencji śp. płk. Andrzeja Marciniaka. Dziś publikujemy wspomnienie o Zmarłym, pióra b. marszałka Bractwa Ryszarda Wojdy.

Wspomnienie o Przyjacielu...

Śp. płk dypl. mgr Andrzej Marciniak od najmłodszych lat kochał Wojsko. zatem wybór drogi życiowej i przyszłego zawodu był w jego przypadku z góry przesądzony. Większość swojego życia spędził w mundurze WP. Często powtarzał, że najpiękniejszy zawód dla mężczyzny to obrona Ojczyzny. Służył w wielu garnizonach, zajmując odpowiedzialne stanowiska, w tym szefa sztabu pułku, następnie dywizji, dowódcy brygady, zastępcy szefa wojsk rakietowych i artylerii w Krakowskim Okręgu Wojskowym oraz szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Krakowie.

Po pożegnaniu z armią, już w cywilu. był dyrektorem Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie, a następnie szefem Obrony Cywilnej. Najpierw w krakowskim Polmosie , a następnie w Orlenie.

Nasza znajomość, która szybko przerodziła się w przyjaźń - została nawiązana po objęciu przez śp. Andrzeja stanowiska szefa WSzW. Wtedy to do jego obowiązków należało m.in. organizowanie tzw. treningów sztabowych – manewrów, na które byłem wzywany pisemnie „w sprawie
powszechnego obowiązku obrony”. Pierwszym takim treningiem były manewry pod kryptonimem „WRZESIEŃ 97”, które - jak łatwo policzyć - odbyliśmy przed 23 laty, czyli bardzo dawno temu.

Śp. Andrzej był wielkim miłośnikiem przyrody. Razem przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil w różnych łowiskach i ostojach leśnych, nie tylko w naszym województwie. Był przyjacielem krakowskiego Bractwa Kurkowego. Z ogromnym sentymentem wspominam wyjazd do Ojca Świętego w 2001 roku (byłem wtedy marszałkiem Bractwa), gdy wśród delegatów wytypowanych na prywatną audiencję był też śp. Andrzej i jego brat Marek – też pułkownik WP.

Obaj w galowych mundurach, prezentowali się nienagannie, a śp. Andrzej zawsze wspominał to spotkanie z wielkim sentymentem. Pisał we wspomnieniach „Byliśmy przed Papieżem - Polakiem dwie minuty, oceniam że najdłużej, choć trwało to tylko chwilkę”.

Zawsze podkreślał, że nasze Bractwo jest mu bardzo bliskie. Był zapraszany i chętnie bywał na wszystkich naszych spotkaniach i uroczystościach. Od prawie 30 lat śp. Andrzej regularnie spotykał się w gronie „budowlańców” wywodzących się z budostalowskiej ,rodziny. dla których był sprawdzonym kompanem I prawdziwym Przyjacielem.

Chciałoby się napisać wiele, brakuje jednak słów i żadne z nich nie wyrażą żalu. jaki pozostaje w nas po odejściu Śp. Andrzeja - człowieka, który zawsze dążył do tego by uczynić świat piękniejszym i mądrzejszym, niż był w chwili. gdy się na nim pojawił.

Żegnaj, Drogi Przyjacielu!

Ryszard Wojda, marszałek Bractwa Kurkowego AD 2001