Król A.D. 2011


Józef Hojda "Brodaty" - król kurkowy A.D. 2011

Józef Hojda jest krakowskim przedsiębiorcą, absolwentem Wydziału Zarządzania AGH. Pracę zawodową rozpoczął w nowohuckim Kombinacie Metalurgicznym. Założyciel Spółdzielni Mieszkaniowej „Zgoda”. Od roku 1989 prowadzi działalność gospodarczą. Założyciel i szef licznych spółek działających w branży budowlanej, głównie mieszkaniowej. Jego staraniem powstały osiedla domów jednorodzinnych w Mistrzejowicach-Wschód, os. Srebrne orły, przy ul. ul. abp. Felińskiego, Zawieyskiego i Kuźnicy Kołłątajowskiej (w sumie 2300 mieszkań).

Pasją Józefa Hojdy jest turystyka górska i wysokogórska. Król elekt jest bardzo dobrym narciarzem zjazdowym, uprawia ski-alpinizm. Zdobywał szczyty w Himalajach, Alpach, Andach, Apeninach i na Ałtaju. Był 4 razy na Kilimandżaro. Jako podróżnik zwiedził większość kontynentów. Z podróży przywozi niedrogie pamiątki w postaci białej broni i obrazów. Wspiera Klub Wysokogórski Zakopane, szkoły i przedszkola, dzieci z ubogich rodzin i liczne inicjatywy społeczne. Jest m.in. fundatorem pomnika Jana I. Paderewskiego w parku Strzeleckim s Krakowie. Po latach wędrówek i podróży jest przekonany, że najpiękniejsze góry to Tatry, a miasto – Kraków. Ojciec czworga dzieci.
Poniżej: król Józef Hojda "Brodaty" w Himalajach.


Król Józef Hojda "Brodaty" o sobie

Najważniejsze osiągnięcia w życiu zawodowym:
Ukończyłem AGH, Wydział Organizacji i Zarządzania Przemysłem w 1980 roku. W pracy zawodowej największym sukcesem jest to, że odcisnąłem trwały ślad na Ziemi w postaci rozbudowy pięknego Krakowa. W całości, pod moim kierownictwem jako inwestora, wybudowane zostało osiedle Mistrzejowice Wschód – przy ul. Ks. Kardynała Sapiehy, W. Korfantego, R. Dmowskiego, Ks. Mazanka, osiedle Srebrne Orły – przy ul. Orła Białego, J. Zawieyskiego, Korony Polskiej, Budziszyńskiej, Zjazdu Gnieźnieńskiego oraz 3 budynki przy ul. Kuźnicy Kołłątajowskiej i na Prądniku Czerwonym przy ul. Felińskiego oraz część zabudowy Wzgórz Krzesławickich.  
Bardzo dużym moim osiągnięciem jest to, że po wielu latach pracy udało mi się osiągnąć rzecz bardzo ważną, spowodować, że teraz w grupie firm Budrem Euro-Invest pracują ludzie na wysokim poziomie zawodowym i moralnym, dotyczy to również grupy firm, które z nami właściwe na stałe pracują, są to współpracownicy uczciwi i lojalni, jednym słowem porządni, można im wszystko powierzyć – pieniądze, tajemnice, i można być pewnym, że postąpią z honorem. Dlatego u nas panuje atmosfera spokoju i zaufania, bardzo dobrze się z takimi ludźmi pracuje.
Prywatnie:
Jestem Królem Kurkowym w Krakowie. Wcześniej nie przypuszczałem, że godność ta cieszy się w Krakowie tak wielką sympatią, jest to bardzo miłe. Jestem mocno zaangażowany w działalność Bractwa Kurkowego, między innymi z mojej inicjatywy powstał pomnik J. I. Paderewskiego w Parku Strzeleckim, którego jestem fundatorem, odbudowuję również domek w tymże Parku, który będzie darem Króla dla Bractwa. Jako Król reprezentuję Bractwo w kraju i zagranicą, spotkań na które jestem zapraszany jest tak wiele, że w dużej ilości nie mogę uczestniczyć i muszę przepraszać, iż nie mogę być obecny.
Jestem związany od dawna z Górami, wcześniej z PTTK, a teraz z Klubem Wysokogórskim Zakopane. Wspieram ten klub, szczególnie narciarstwo wysokogórskie – jest to bardzo trudny sport, bo jazda na nartach w wysokich górach poza trasami wymaga wielkich umiejętności.
Byłem we wszystkich wysokich górach świata, trzykrotnie w Himalajach, np. ostatnio na Mera Peak (6645 m n.p.m.) z Maćkiem Berbeką, czołowym himalaistą i wysokogórcem. Mera Peak leży na wschód od Everestu, teren ten jest bardzo rzadko odwiedzany, dziki. Do ataku na Merę trzeba wędrować około 2 tygodnie. My w ramach aklimatyzacji odprowadziliśmy do Nanche Bazar (4300 m n.p.m.), stolicy Szerpów, uczestników wyprawy na Kala Pattar pod Everestem, następnie wróciliśmy do Lukli i przez przełęcz przedostaliśmy się do doliny górskiej rzeki toczącej białą wzburzoną wodę z lodowców himalajskich. Wzdłuż tej rzeki szliśmy w górę, do szczytów. Do przełęczy dokuczał nam jeszcze monsun, gdzie nam z Maćkiem nogi zaatakowały dzugi (pijawki himalajskie), bo obydwaj, nieraz nawet powyżej 5000 m n.p.m., przy zimnie, szliśmy w sandałach, już nawet Szerpowie ubierali buty, a my nadal w sandałach. Jak usłyszysz, że w Tatrach na grani po śniegu szedł facet w sandałach to któryś z nas.
Po dzugach na drugi dzień ubraliśmy buty, lecz Maćkowi but się zakrwawił z dziury w nodze, którą zrobiła dzuga, więc w ruch poszły z powrotem sandały. Dalej było spokojnie do bazy na 4800 m n.p.m., do następnej bazy na 5900 m n.p.m., jak zwykle na pięciu tysiącach dostałem „szfunga” – mogę iść pod górę nawet 5 godzin bez zatrzymania. Kiedy się znacznie oddaliłem Szerpowie wysokościowi chcieli mnie dojść, ale ja jeszcze przyspieszyłem.
W ataku szczytowym, który zaczyna się o godz. 2.00 w nocy, na szczyt Mera Peak weszliśmy w trójkę: Maciej Berbeka, Zofia Cybulska i Józef Hojda z 12-osobowej wyprawy. Cała trójka z Klubu Wysokogórskiego Zakopane. U góry były trudne warunki, padał śnieg. Dobrze, że w dniu ataku szczytowego przestało padać, bo nie musieliśmy czekać na poprawę pogody.                  Góry są piękne, ale ja jestem ciekawy świata, byłem już w co bardziej interesujących miejscach. Zaskoczyły mnie np. Indie, gdyż oczekiwałem, że tamtejsi żebracy, ludzie którym żyje się ciężko są bardzo pokorni, grzeczni, a tymczasem są oni po prostu bardzo źli, tylko nie wiem czy są źli dlatego, że są biedni, czy są biedni bo są źli. Oprócz tego i ogólnego bałaganu zdziwiło mnie to, że nawet w stolicy Delhi nie przestrzega się przepisów ruchu drogowego, na skrzyżowaniach nikt nie widzi świateł, nie widzi również policjanta usiłującego kierować ruchem. Policjant jest w stanie skutecznie regulować ruch wtedy gdy bambusowym kijem szturchnie lub wprost przywali np. rykszarzowi.  Jest wiele ciekawych rzeczy, które warto zobaczyć, chociażby po to, aby się przekonać, że na świecie najpiękniejsza jest Polska, z miast Kraków, a z uczelni AGH.
Co szczególnie wspomina Pan z okresu studiów:
Czasy w których studiowałem były inne. Wydział Zarządzania dopiero powstawał, zajęcia odbywały się w budynkach przy Alejach, dopiero gdy byłem na 3 roku studiów uruchomiono budynek przy ul. Gramatyka 10.  Bardzo ciepło wspominam prof. Zbigniewa Łuckiego, był on nie tylko wykładowcą, ale i przyjacielem. Jego mottem według mnie było: „ta uczelnia oszustów nie kształci”. Tępił każdą nieprawdę, naciąganie i podobne mało honorowe rzeczy, a więc oprócz rachunku prawdopodobieństwa i statystyki uczył być człowiekiem porządnym.
Obecnie często przytaczam jako dobry przykład jego sposób widzenia świata. Najpierw uczył pokory, prawego postępowania, dyscypliny, a jak to zostało u Profesora zaliczone, to resztę już zdać się musiało, bo ze studentem, któremu nie szło materiał przerabiał indywidualnie, rozdział po rozdziale, póki student się nie nauczył, miał czas i cierpliwość.
Marzenia – prywatne, zawodowe:

Tak naprawdę mam tylko sprawy do zrobienia i jeżeli mam na nie wpływ to je robię. Prywatnie chciałbym, aby moim dzieciom się wiodło, a w pracy, aby to co wyprodukujemy (wybudujemy) przynosiło kupującym zadowolenie i radość, a jak to są mieszkania, aby gościło w nich szczęście. Czasem, a szczególnie w okresie Bożego Narodzenia lubię przejechać się powoli ulicami przy których budowaliśmy, gdy w domach jest ciepło, są choinki. Wspominam wtedy jak tu topiliśmy się w błocie, jak po pustych polach wiatr tylko hulał. Patrzę wtedy po oknach i z łezką w oku w duchu życzę z głębi duszy wszystkim mieszkającym wszelakiej pomyślności. Kadrze uczelni życzę osiągnięć naukowych i pedagogicznych. Studentom życzę, aby osiągnęli to, po co na AGH przyszli. Do zobaczenia w wielkiej gospodarce.

Motto osobiste:

Nie jest ważne co mówią, bo będą mówili różnie, ważne żebyś wiedział co robisz,
Pomóż drugiemu, to i Tobie lżej będzie.
Motto zawodowe:
Dziś jest owocem przeszłości i źródłem przyszłości.
Najważniejsze osiągnięcia w życiu osobistym:
Mam czwórkę wspaniałych dzieci, z których dwoje, Andrzej i Kasia, ukończyli studia na Wydziale Zarządzania AGH, a Joasia i Józef uczą się jeszcze w gimnazjum, aby w przyszłości również studiować na AGH.

Tekst został zamieszczony w najnowszym numerze magazynu Akademii Górniczo-Hutniczej, której król Józef Hoda "Brodaty" jest absolwentem.

 


Jubileusz 600-lecia bitwy pod Grunwaldem, 100-lecia honorowego członkostwa Ignacego Paderewskiego w Bractwie Kurkowym i odsłonięcie pomnika w parku Strzeleckim, ufundowanego przez brata kurkowego, ówczesnego marszałka Józefa Hojdę
 
Obchody 600-lecia bitwy pod Grunwaldem, 100-lecia odsłonięcia pomnika Grunwaldzkiego (zakończone przed wiekiem wielkim rautem na Celestacie, siedzibie krakowskiego Bractw Kurkowego), stulecia honorowego członkowstwa Bractwa Kurkowego nadanego Ignacemu Paderewskiemu uświetniła 17 lipca br. uroczystość na Rynku Głównym, podczas której krakowscy kupcy wręczyli prezydentowi dwa nagie miecze w nawiązaniu do rocznicy 600-lecia bitwy pod Grunwaldem.
 
Uczestnicy uroczystości wzięli następnie udział w mszy św. odprawionej przez ks. infułata Jerzego Bryłę w Bazylice Mariackiej z homilią ks. prałata Stefana Misińca. - W tym głównym kościele Krakowa - mówił w niej - 100 lat temu, w czasie trwania zaborów, rozpoczęły się uroczystości poświęcenia na placu Matejki pomnika "króla Władysława Jagiełły". Wspomnę jedynie, że w tamtym czasie nie wolno było mówić o "pomniku Grunwaldzkim", symbolu chwały narodu polskiego. Monument ufundował Ignacy Jan Paderewski - jak napisano na cokole: "PRAOJCOM NA CHWAŁĘ, BRACIOM NA OTUCHĘ", aby budził bezustannie wspomnienie owych wielkich tradycji dziejowych, którym naród polski winien nade wszystko pozostać wiernym, jeśli ma swój byt zachować i polepszyć". Pomnik Grunwaldzki był spełnieniem pragnień Paderewskiego, który - jak wspomina w swoich pamiętnikach - marzył o nim od dziecka i na ten cel codziennie odkładał kilka groszy.
 
Na uroczystości grunwaldzkie, które trwały wówczas trzy dni, przybyło do Krakowa ponad 150 tysięcy ludzi - ożywiła się stolica Jagiellonów. Nastąpiło wtedy jakieś narodowe przewartościowanie. Może podobne do tego, które przeżyliśmy na Błoniach w 1979 roku podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny. Na uroczystościach sto lat temu podkreślano nie tyle wielkość samego zwycięstwa, co zadośćuczynienie potrzebie poczucia wartości i dumy narodowej, które przyniosło. W czasie II wojny światowej pomnik Grunwaldzki został zburzony przez hitlerowców już w pierwszych miesiącach okupacji.
Z perspektywy czasu patrzymy z podziwem, jak Paderewskiemu udawało się godzić twórczość artystyczną z pracą niepodległościową. On, poza pracą twórczą, gdzie mógł i gdzie to było konieczne, włączał się do życia politycznego, by pomóc w organizowaniu się Polaków rozsianych na emigracji dla przygotowania warunków koniecznych do utworzenia suwerennego państwa. Wielką rolę odegrała jego obecność na konferencji pokojowej w Paryżu, gdzie ustalano nie tylko warunki pokoju po I wojnie światowej, ale nowy porządek na arenie europejskiej. Wiele na to wskazuje, że miał wpływ na wprowadzenie kwestii polskiej do 14 punktów prezydenta Wilsona, z którym znał się osobiście. A potem, gdy trzeba było, stawał się pośrednikiem pomiędzy ścierającymi się obozami, które chciały przeforsować swoją wizję przyszłej Polski".
 
Bracia kurkowi oraz towarzyszące im osoby przeszli następnie na pl. Matejki, gdzie odbyła się uroczystość powtórnego odsłonięcia pomnika Grunwaldzkiego ufundowanego przez Ignacego Paderewskiego oraz obchody 600-lecia bitwy pod Grunwaldem. Przypomniano też historyczne słowa fundatora, który przed 100 laty powiedział: "Dzieło na które patrzymy nie powstało z nienawiści. Zrodziła je wielka głęboka miłość Ojczyzny nie tylko w jej minionej wielkości, lecz i w jej jasnej, silnej przeszłości. Zrodziła je miłość dla tych przodków naszych, co nie po łup, nie po zdobycz szli w walki pole, ale w dobrej, słusznej sprawie zwycięskiego dobyli oręża".
 
Kolejnym wydarzeniem tego dnia było odsłonięcie pomnika Ignacego Paderewskiego w parku Strzeleckim, autorstwa krakowskiego artysty rzeźbiarza Czesława Dźwigaja, ufundowanego przez brata kurkowego Józefa Hojdę z udziałem m.in. prezydenta Krajkowa Jacka Majchrowskiego, wojewody małopolskiego Stanisława Kracika, przewodniczącego Rady Miasta Krakowa Józefa Pilcha, a także szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, zastępcy dowódcy Wojsk Lądowych gen. dyw. Andrzeja Malinowskiego oraz braci kurkowych ze starszym Bractwa Kurkowego Leszkiem Gołdą i królem kurkowym Krzysztofem Wójcikiem "Rozważnym". Wydarzenia upamiętnia duża tablica z postaciami braci, fundatorów pomnika oraz ich nazwiskami.  Tekst i fot.: Janusz Michalczak


Krzysztof Wójcik „Rozważny”, król kurkowy A.D. 2010

Krzysztof Wójcik jest założycielem i właścicielem firmy Firma zgazyfikowała kompleksowo 36 miejscowości położonych po północnej stronie Krakowa.  Wykonała też magistralę gazową z Mistrzejowic do Michałowic. Przy swoich realizacjach Gazrem współpracuje dziś głównie z krakowskim Zakładem Gazowniczym. Dowodem na wysoki poziom świadczonych przez niego usług jest uzyskanie Certyfikatu Zarządzania Jakością ISO 9001:2008. Od 1986 r. Krzysztof Wójcik jest członkiem krakowskiego Bractwa Kurkowego. Obecnie pełni funkcję chorążego, a w radzie starszych jest gospodarzem. Z żoną Barbarą ma czterech synów, doczekał się też pięciorga wnucząt. Dwóch starszych synów prowadzi własną działalność gospodarczą, pozostali jeszcze się kształcą.

Krzysztof Wójcik jest pasjonatem kajakarstwa. Kiedyś wyczynowo uprawiał tę dyscyplinę, zdobył nawet brązowy medal na mistrzostwach Polski. Jest też uznanym hodowcą psów rasy ogar polski. Jeden z jego psów został zwycięzcą konkursu europejskiego w Paryżu oraz późniejszym zwycięzcą konkursu światowego na wystawie w Dortmundzie w Niemczech. Zamiłowanie do psów rasy myśliwskiej sprawiło, że Krzysztof Wójcik zainteresował się polowaniami i wszedł w środowisko myśliwskie. Wolne chwile spędza w rodzinnych Gorcach, w Szczawie.
 
Marszałek Józef Hojda
 
Józef Hojda - krakowski przedsiębiorca, absolwent Wydziału Zarządzania Akademii Górniczo- -Hutniczej, prezes i założyciel firmy Budrem (obecnie Budrem/Euroinvest).  Pracę zawodową rozpoczął w Nowohuckim Kombinacie Metalurgicznym. Później stworzył Spółdzielnię Mieszkaniową "Zgoda", Towarzystwo Budownictwa Społecznego Budrem oraz liczne spółki, które w ciągu 22 lat działalności zrealizowały blisko 1500 mieszkań i ponad 290 domów jednorodzinnych. Wybudował w całości osiedla domów jednorodzinnych Mistrzejowice Wschód, Srebrne Orły oraz Górka Narodowa Wschód.
 
Jego pasją pozazawodową jest turystyka górska i wysokogórska oraz podróże. Jest też świetnym narciarzem zjazdowym. Wspiera finansowo Klub Wysokogórski w Zakopanem. Czterech zawodników tego klubu to kadra Polski we wspinaczce i narciarstwie wysokogórskim. Pomaga także TOPR i GOPR. Wspomaga dzieci z rodzin ubogich i liczne inicjatywy społeczne. Członek Izby Przemysłowo- -Handlowej w Krakowie. Od wielu lat jest bratem kurkowym. Ma czworo dzieci. Po latach wędrówek i podróży dosłownie po całym świecie doszedł do przekonania, że najpiękniejsze góry na Ziemi to Tatry, a ze wszystkich miast najbardziej urokliwy jest Kraków.
 
Marszałek Krzysztof Karbowski
 
Krzysztof Karbowski jest absolwentem Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki oraz Wydziału Zarządzania w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Od ukończenia studiów w 1995 roku prowadzi własną działalność gospodarczą. Jest współwłaścicielem kilku spółek różnych branż działających na terenie województwa małopolskiego (dominuje działalność developerska). Wśród tych firm jest między innymi Drukarnia Narodowa S.A. w Krakowie, która od ponad 150 lat drukuje i oprawia książki.
 
Dodatkowo w spółce tej pełni funkcję prezesa zarządu, a jako główny cel stawia sobie rozwój nowatorskiej technologii produkcji koedukacyjnych książek pisanych alfabetem Braille'a (własny paten Drukarni Narodowej), które mogą być czytane zarówno przez osoby widzące, jaki i niewidzące. Uprawiał wyczynowo karate kyokushinkai oraz grywał w szachy (mistrzostwo województwa). Obecnie trenuje strzelectwo sportowe, jest członkiem bokserskiej sekcji VIP przy TS Wisła Kraków oraz rekreacyjnie grywa w piłkę nożną. Jednak najbardziej ceni sobie poznawanie ciekawych osób i przebywanie w wyjątkowym i sympatycznym towarzystwie. Umożliwia mu to, jak sam twierdzi, właśnie krakowskie Bractwo Kurkowe. (m)
 


Jan Okoński królem kurkowym elektem

Jan Okoński, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. rozwoju przedsiębiorczości wystrzelał w sobotę 16 maja 2009 r. godność króla kurkowego. Jego intronizacja odbędzie się 6 czerwca w Krakowie. Marszałkami zostali Kazimierz Loranc, oraz Jan Dziura Bartkiewicz, krakowscy przedsiębiorcy.

Okoński od 33 lat jest członkiem bractwa. Do organizacji wprowadził go dziadek, Jan Migdał, który doszedł do godności marszałka w bractwie. Migdał był właścicielem znanego niegdyś sklepu przy placu Szczepańskim "Jan Migdał– Farby i Lakiery". Jan Okoński ma 56 lat, jest krakowianinem od pokoleń, jest żonaty, ma czwórkę dorosłych dzieci. Był posłem z ramienia Unii Wolności w latach 1993-1997. Przez 16 lat zasiadał w ławach radnych miasta Krakowa. Dwukrotnie był prezesem Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej, obecnie ma tytuł honorowego prezesa Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. Jest zaprzedanym kibicem "Cracovii", niegdyś był wiceprezesem tego klubu.
Starszy Bractwa Kurkowego

Leszek Gołda podczas sobotniego strzelania serdecznie powitał liczną delegację Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. Wspomniał o zbliżającym się jubileuszy 600-lecia powstania kongregacji. Zaprosił kierownictwo do vipowskiego strzelania. W szranki o puchar VIP stanęli: prezes: Wiesław Jopek oraz wiceprezesi: Jerzy Kotala, Jerzy Gawlik i Jan Wiesław Nalepa.
W tym strzelaniu uczestniczyli także m.in. senator Paweł Klimowicz, wiceprzewodnicząca Rady Miasta Krakowa Marta Patena, wójt gminy Zabierzów Elżbieta Burtan, dyrektorka szkoły podstawowej im. Bractwa Kurkowego, Małgorzata Komenda, doradca prawny prezydenta Krakowa prof. Andrzej Oklejak, współwłaściciel spółki MK Investment Krzysztof Karbowski, dyrektor Muzeum Historycznego Michał Niezabitowski.

Superpuchar ministra Klicha zdobył prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, puchar królweski zdobył Henryk Kuśnierz, a godność brata honorowego otrzymał gen. dyw. Włodzimierz Potasiński, dowódca Wojsk Specjalnych. Na Pasterniku odbył się potem piknik.
Złoty Krzyż Bracki otrzymał brat prof. Kazimierz Flaga, były rektor Politechniki Krakowskiej, srebrny Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes TS Wisła, a brązowy Krzysztof Karbowski współwłaściciel spółki MK Investment. (s)